#6 – Prowadzenie budżetu domowego

      3 komentarze do #6 – Prowadzenie budżetu domowego

Witam serdecznie, na wstępie powiem, że ten artykuł będzie jednym z dłuższych na tym blogu, ponieważ prowadzenie budżetu domowego to temat bardzo ważny i obszerny. Dlatego warto poświęcić parę minut, żeby dowiedzieć się w jaki sposób sprawnie i przyjemnie prowadzić domowy budżet. Ta co raz popularniejsza praktyka to dobry znak, że w naszym społeczeństwie rośnie świadomość finansów osobistych, nic tylko się cieszyć 🙂 Ideą prowadzenia własnego budżetu jest umiejętne rozporządzanie pieniędzmi. Właściwe planowanie pozwoli na realizację założonych celów, dokonanie w terminie wszystkich opłat, zbudowanie poduszki finansowej oraz oszczędzanie długoterminowe.

Prowadzenie budżetu domowego

Pierwszą rzeczą, którą powinniśmy zrobić po otrzymaniu wynagrodzenia, jest podzielenie go na pięć kategorii, które za chwilę dokładnie omówię. Pomyślmy o nich jak o kilku osobnych kontach w banku, z których każde pełni swoją funkcję. W celu przybliżenia mojego zamysłu przygotowałem wykres, który pokazuje w jaki sposób powinniśmy podzielić swoje dochody.
Przepis na prowadzenie budżetu domowego

wykres budżetu domowego

Na życie – konto z którego będziemy realizować wszystkie bieżące potrzeby. Z niego powinniśmy zapłacić czynsz za mieszkanie, raty kredytów, prąd, wodę oraz inne rachunki. Mieszczą się w nim również wydatki na żywność, niezbędny transport, środki higieny i opiekę zdrowotną.
Przyjemności – sobie też musimy płacić, potraktuj to jako konto nagrody. Jeśli marzyłeś o czymś od dłuższego czasu, kup to właśnie za te pieniądze. Wyjścia do kina, na imprezy czy do wesołego miasteczka z dziećmi, to również ta kategoria.
Edukacja – człowiek powinien się nieustannie rozwijać, uczyć się i doskonalić. Z tego „rachunku” należy finansować potrzeby edukacyjne swoje i bliskich. Jeśli miałeś w planach jakiś kurs dla siebie lub zajęcia dodatkowe dla maluchów, zapłać za nie z tego konta.
Oszczędności długoterminowe – tutaj gromadzimy swój kapitał na cele wymagające od nas większej ilości pieniędzy, jak np. zakup nowego samochodu, wkład własny do kredytu hipotecznego, opłacenie studiów dzieci.

Poduszka finansowa – pieniądze które tutaj odkładamy służą zabezpieczeniu nas na wypadek losowych wydarzeń. Nagła utrata pracy, ciężka choroba czy kosztowna naprawa samochodu to sytuacje, które mogą spotkać każdego. Posiadane w odpowiedniej ilości środki „na czarną godzinę” potrafią w razie kryzysu zamortyzować upadek i zapewnić przetrwanie bez utraty obecnej stopy życiowej. Warto czuć się zabezpieczonym przed takimi wydarzeniami. Odpowiednio zbudowana poduszka finansowa powinna mieć wielokrotność sześciu miesięcznych dochodów, aby pozwolić nam dłuższy czas normalnie funkcjonować w razie niemożności znalezienia nowej pracy lub innego źródła wpływów do budżetu.

Jak to działa w praktyce?

Wspominałem wyżej, że dochód należy podzielić na odpowiednie części, jednak nie zawsze może okazać się to możliwe. Sytuacja finansowa każdej osoby z pewnością się różni, zarabiamy mniej lub więcej niż pozostali, mamy też inne wydatki i zobowiązania finansowe. Dlatego prowadzenie budżetu domowego musimy niekiedy dopasować do swoich potrzeb, poniżej przedstawiam kilka praktycznych wskazówek jak to zrobić.

Posiadanie dużej ilości długów z pewnością jest mało komfortową sytuacją, zastanawiasz się zatem w jaki sposób 55% Twojego wynagrodzenia ma wystarczyć na pokrycie wszystkich należności. W takiej sytuacji, jak w zatorze w żyle, najważniejsze jest przywrócenie płynności finansowej. Przyjmijmy za pewnik, że „konto przyjemności” nie należy do wydatków pierwszej potrzeby, zatem całą jego część możemy przesunąć na poczet spłaty zaległości. Również odkładanie na cele długoterminowe i budowanie poduszki finansowej nie ma sensu w momencie, gdy zagrożony jest cały budżet. Konto „edukacja” musisz potraktować wg własnego uznania, jeśli nie posiadasz dzieci myślę, że również możesz z niego zrezygnować. W ten sposób przesuwamy 35-45% środków na cel pokrycia długów.

Jeśli Twoja sytuacja jest poważniejsza i nadal wymyka się spod kontroli, zastanów się czy może ktoś z bliskiej rodziny jest w stanie udzielić Ci pomocy finansowej, na której spłatę będzie w stanie poczekać, aż do zażegnania Twojej kryzysowej sytuacji. Jednak w żadnym wypadku nie pozwól sobie na zaciąganie kolejnego kredytu w banku, tym bardziej w instytucjach parabankowych typu „chwilówki”. Zastrzyk gotówki pozornie załatwia sprawę, lecz działa tylko krótką chwilę. Efekt końcowy jest znacznie gorszy, ponieważ do spłaty pozostaje jeszcze większa kwota odsetek. W taki właśnie sposób wpada się w spiralę długów, gdzie zaciągamy co raz większe zobowiązania na pokrycie poprzednich. Poważny problem zaczyna się w momencie, gdy wyschnie źródło finansowania, a stanie się to raczej prędzej niż później.

Wracając do tematu pragnę powiedzieć, że zdaję sobie sprawę z tego jak dużo nerwów kosztują nas tarapaty finansowe, że często ciężko jest przetrwać do kolejnej wypłaty. Mimo wszystko trzeba przestać chować głowę w piasek i zmierzyć się twarzą w twarz z problemami, ponieważ ta konfrontacja jest z pewnością nieunikniona. Pierwsze sukcesy w spłacie zadłużenia dodadzą nam tyle motywacji, że dalej będzie już tylko z górki.

Wysokie koszty stałe skutecznie demotywują nas do regularnego oszczędzania. Płacisz dużo za mieszkanie oraz pozostałe rachunki i nie mieścisz się w założonych 55% przeznaczonych na ten cel? Możesz zmniejszyć budżet przeznaczony na przyjemności i oszczędności długoterminowe o 5% i przeznaczyć te pieniądze „na życie”. Poleciłbym Ci jednak lekturę jednego z moich poprzednich wpisów, w którym znajdziesz dużo inspirujących pomysłów na oszczędzanie (znajdziesz go tutaj). Pomyśl również nad możliwością renegocjacji niektórych umów na korzystniejsze dla Ciebie warunki.

Premia finansowa w pracy to zawsze dobry zastrzyk dla naszego budżetu. Pytanie więc jak ją podzielić, albo czy w ogóle podzielić? Znam wiele osób, które wychodzą z założenia, że mogą ją całą przeznaczyć na dowolne zachcianki, ponieważ normalnie i tak by nie zarobili tych pieniędzy, więc nic ich to nie kosztuje. O ile rozumiem sam system nagrody, tak pozostała część tego toku myślenia pozostaje dla mnie zagadką. Wychodzę z założenia, że gratyfikację finansową otrzymujemy z powodu uzyskania bardzo dobrych wyników w pracy. Dlatego jak najbardziej możemy jej część przeznaczyć na zakup gadżetu lub nową parę butów, w końcu zasługujemy na nagrodę, która jest bardzo ważna dla naszego systemu motywacji.

Dodatkowe wynagrodzenie także świetna okazja do jednorazowego odłożenia większej kwoty. Polecam, aby 25% przeznaczyć dla siebie na dowolne cele, a pozostałe 75% potraktować jako oszczędności długoterminowe. Dla niektórych sam fakt możliwości odłożenia większej kwoty jest wystarczającą motywacją, w takiej sytuacji nie widzę przeszkód, żeby odłożyć nawet i 100% premii.

Jednorazowy duży wydatek taki jak zbliżająca się rata OC, zakup nowego sprzętu RTV lub AGD, opłacenie studiów itp., to dodatkowe obciążenie naszego budżetu. Warto przygotować się wcześniej i mieć w zanadrzu odłożone na ten cel pieniądze. Niektóre z wydatków jesteśmy w stanie przewidzieć, ubezpieczenie albo opłaty za edukację to zwykle cykliczne należności. Dobrym nawykiem jest zanotowanie ich zawczasu i uwzględnienie w swoim budżecie. Jeśli nie lubisz wydawać na raz większej kwoty, pomyśl nad podzieleniem wartości opłaty na np. trzy-cztery miesiące. Odłożenie 1000zł w czterech ratach po 250zł będzie z pewnością mniej odczuwalne finansowo. Jeśli to nie wystarczy, zawsze możesz przenieść na ten cel środki z konta przyjemności.

Wnioski

Może i nie odkryłem koła na nowo, ale jasne przedstawienie kilku prostych zasad być może rozjaśniło niektórym osobom głowę. Pojawia się w nich pewna oczywista tendencja, że jeśli coś idzie nie tak, pierwszym wydatkiem do obcięcia są pieniądze przeznaczone na nasze przyjemności. Życie niekiedy wymaga od nas wyrzeczeń, myślę że warto na jakiś czas zrezygnować z zbędnych zakupów, imprez oraz innych rozrywek. Nagrodą dla nas będzie finansowa niezależność, o którą mam nadzieję wszyscy starannie zabiegamy.

Prowadzenie budżetu domowego w wersji ortodoksyjnej z pewnością zmieniło by przyjęty wyżej podział dochodów, zmniejszyły by się wartości kont przeznaczonych na życie i przyjemności, a zwiększyły dla oszczędzania długoterminowego i poduszki finansowej. Takie funkcjonowanie wymaga jednak skrupulatnego trzymania wydatków na krótkiej wodzy i nie zostawia wiele miejsca na zachcianki, w dłuższej perspektywie pozwoli jednak przynieść znacznie większe korzyści materialne.

Przykładowe działanie

Przedstawię prowadzenie budżetu domowego na swoim przykładzie. Jeśli czytaliście uważnie moje wcześniejsze notki, wiecie już, że stała część mojego miesięcznego wynagrodzenia wynosi dokładnie 2800zł. Podążając wskazówkami, których udzielam w tym wpisie, dzielę swoją wypłatę na kolejne części:
– Na życie 1540zł
– Rozrywka 280zł
– Edukacja 280zł
– Oszczędności długoterminowe 420zł
– Poduszka finansowa 280zł
Moje koszty stałe to kolejno:
– Czynsz za mieszkanie 700zł
– Rachunek za prąd 50zł
– Koszt dojazdów do pracy 215zł
– Żywność ok. 300zł
Moje przeciętne miesięczne wydatki to 1265zł, więc na samych kosztach życia wychodzę do przodu o 275zł/m-c lepiej niż zakłada mój budżet. Przyznam szczerze, że pula pozostająca na koncie rozrywki, zwykle trafia w prawie całości na konto oszczędności, ponieważ moje wydatki na imprezy czy zakupy są mocno ograniczone. Nie zawsze udaje mi się wykorzystać limit konta edukacji, nadwyżki również trafiają na KO. Oszczędności długoterminowe i poduszka finansowa to razem 700zł, a po dodaniu do nich nadwyżek z innych kont suma wynosi 1255-1535zł. Oczywiście jest to scenariusz huraoptymistyczny, nie uwzględnia wydarzeń losowych typu wykupienie drogiej recepty w aptece czy naprawa samochodu.

Z ręką na pulsie

Kilka razy wspominałem na blogu o dobrym nawyku zapisywania wszystkich bieżących wydatków. Takie działanie pozwala nam na prawidłowe prowadzenie budżetu domowego i realizację zawartych w nim celów. Wydatki polecam spisywać w dedykowanych do tego celu aplikacjach na smartfony, ich zaletą jest możliwość podglądu stanu naszych finansów w dowolnym momencie. Oczywiście nie ma żadnych przeszkód, aby robić to metodą tradycyjną, ołówkiem i notesem. Ważna jest tutaj systematyczność i dokładne liczenie każdej złotówki. Mamy wtedy pełną kontrolę nad naszym budżetem, możemy w każdej chwili sprawdzić na co wydajemy pieniądze i przeanalizować na czym da się jeszcze bardziej zaoszczędzić. W kolejnym artykule przedstawię wybrane przeze mnie programy wspomagające prowadzenie budżetu domowego. Tymczasem pozdrawiam wszystkich ciepło i życzę samych sukcesów w drodze do finansowej wolności! 🙂

3 thoughts on “#6 – Prowadzenie budżetu domowego

  1. Pingback: Podwyżka, czyli jak negocjować z szefem - Byle do piątego

  2. Pingback: Zapisywanie wydatków i przychodów krok po kroku - Byle do piątego

  3. Pingback: 6 błędów, przez które nie posiadasz oszczędności - Byle do piątego

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *